To początek dziennika, jaki Stasiek miał prowadzić w czasie naszej wyprawy do Rumunii. Niestety, atrakcje towarzyskie nie pozwoliły na jego kontynuowanie. Powstał tylko rodzinny portret zbiorowy oraz pierwsze widoki zza okna samochodu. Na podkrakowskie pagórki wśród licznych domków dzielnie wspinały się trzy samochody naszej wyprawy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz