Nic nie da się ukryć. Winko było. Był też piernik pokrojony i misa z mandarynkami. Tortu jednak nie było, choć pewnie powinien.
Detal:
A tu przedziwna scena z przeszłości: to ja i Tato, też imprezka, ale ja mam w brzuchu dzidziucha. Przy czym Tato popija winko z kieliszka, ale ja z kubeczka sok cytrynowy :D
A najdziwniejsze jest to, że obaj synowie, gdy byli "dziećmi wewnętrznymi" byli w tym samym miejscu, w którym w tym roku spędzaliśmy Sylwestra. A Brat, to nawet przy tym samym stole, z tą samą zieloną serwetą mógł "popijać" sok cytrynowy, prawie dwa lata temu!
[cudnie siedzimy na krzesełkach :D]
[cudnie siedzimy na krzesełkach :D]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz